Darek Bernatek - Muzyka pomaga żyć
Darek Bernatek dostał od losu ogromny talent. Okrzyknięto go żyjącym Niemenem, a jego piosenki poruszają serce. Sam każdego dnia walczy z przeciwnościami, żeby jego wielka pasja nie została zniszczona.
Ma na swoim koncie mnóstwo sukcesów. Śpiewał z takimi gwiazdami jak zespół "Ich Troje", z Arturem Gadawskim i zespołem IRA, Eweliną Flintą i Elektrycznymi Gitarami. - Wszystko zaczęło się od udziału w finale Festiwalu Piosenki Zaczarowanej, jaki zorganizowała fundacja "Mimo wszystko" Anny Dymnej. Został tam dostrzeżony i jego kariera nabrała tempa. mówi jednak - ze sława nie jest najważniejsza, najistotniejsze jest to, żeby żyć w zgodzie ze sobą i dawać radość innym.
Życie Darka nie było usłane różami, dlatego jego postawa może być przykładem dla innych ludzi, że nie wolno się poddawać i z największych opresji można wyjść zwycięsko.
Muzyka była dla niego ratunkiem i odskocznią od szarej, pełnej problemów rzeczywistości. Śpiewa od 16 roku życia. Często charytatywnie. Mówi, że poprzez muzykę najlepiej uzewnętrznia swoje emocje i chciałby dalej doskonalić swój glos i repertuar.
Wywiad z Darkiem Bernatek przeprowadziła Renata Burchardt.
Renata Burchardt:
Dariusz Bernatek - kto to jest? jak rozpoznać w tłumie i na rynku muzycznym?
Darek Bernatek: To ktoś o bardzo wrażliwym delikatnym i łagodnym usposobieniu, przy tym skromny pomimo tego co robi. Nie lubi być w kręgu zainteresowania, a w tłumie niczym szczególnym się nie wyróżnia prócz tego, ze może trochę umie śpiewać i chce to pokazywać wśród szerszego grona publiczności. Lubi muzykę i sztukę we wszelkich jej przejawach barwach i odcieniach.
RB: Dlaczego właśnie Czesław Niemmen?
DB: To, żebym śpiewał właśnie Niemena podpowiedział mi cztery lata temu Zygmunt Klepaczewski, instruktor i opiekun muzyczny na warsztatach terapii zajęciowej w Szydłowcu, w których uczestniczyłem. Mimo, że wcześniej wykonywałem muzykę rockową, grałem w wielu kapelach, to uznał, że mój glos najlepiej będzie brzmiał w repertuarze Czesława Niemena, którego utwory szczerze pokochałem. Choć uważam, że on miał głos bardziej chrypliwy, a mój jest łagodniejszy i więcej wydłużam nutę, to jednak spore podobieństwo istnieje.
RB: Jakich jeszcze piosenek można posłuchać w Twoim wykonaniu?
DB: Wykonuję piosenki Stana Borysa, Zbigniewa Wodeckiego Krzysztofa Klenczona i Bogusława Meca. A w wolnych chwilach komponuję własne utwory i to też sprawia mi ogromną radość, bo chyba nie ma nic lepszego, niż rozwój swojego wnętrza i własnej twórczości.
RB: Pamiętasz swój pierwszy debiut na scenie?
DB: Tak! To było na orkiestrze pomocy Jurka Owsiaka, grałem wtedy z zespołem mocną rokową muzę, która nie miała zbyt wiele wspólnego z tym co śpiewam sobie teraz, ale wtedy taki byłem właśnie zbuntowany, jak to młody chłopak na wszystko to co się dokoła dzieje, gdzieś zagubiony szukałem więc realizacji pomysłu na siebie.
RB: A jakie są Twoje osiągnięcia w świecie muzyki?
DB: Jest wiele sukcesów. Zaczęło się od udziału w finale Festiwalu Piosenki Zaczarowanej, jaki zorganizowała fundacja "Mimo wszystko" Anny Dymnej. Śpiewałem z zespołem "Ich Troje", z Arturem Gadawskim i zespołem IRA, Eweliną Flintą i Elektrycznymi Gitarami. Sława nie jest najważniejsza, najistotniejsze jest to, żeby żyć w zgodzie ze sobą i dawać radość innym.
RB: Co Tobą pokierowało, że śpiewasz, że zaangażowałeś się w muzykę, że koncertujesz?
DB: Wiesz, śpiewałem już od dziecka. Najpierw w czasach, gdy jeździliśmy z mamą na rożne wycieczki z pracy czy kolonie, wtedy śpiewałem w autobusach. Dostawałem za to rożne łakocie cuksy słodycze. Potem tez brałem udziały w rożnych akademiach, przedstawieniach, szkolnych zajęciach muzycznych, uczyłem się gry na flecie, gitarze.
RB: Czy jest ktoś szczególny kto Cię popchnął w wokal, w śpiewanie, w świat muzyki? Czym dla Ciebie są koncerty, spotkania z ludźmi słuchającymi Cię - fanami i innymi wykonawcami? W jaki sposób dobierasz piosenki, które śpiewasz?
DB: Od początku odzywały się we mnie takie dźwięki emocje i jakaś wewnętrzna potrzeba wydobycia ich z siebie. Tak już bardziej zespołowo namówili mnie moi koledzy do grania w zespole, popychają, mówią i nadają sens i wiarę w życie, w ludzi i cały ten świat. Przez cały czas byłem związany i towarzyszyła mi w życiu muzyka, jej piękno. Koncerty, spotkania na nich z ludźmi to jest tak, że wiesz, zawsze do wszystkich staram się i podchodzę tak samo, do mniejszych i większych. Chcę dać im jak najwięcej siebie, emocji, uczucia, wrażliwości, by mogło coś po nich pozostać, by mogli się choć na chwilę zatrzymać, spojrzeć, na coś jeszcze raz od nowa coś przemyśleć, by dało im to trochę do myślenia, czyli dać z siebie wszystko co w sobie masz, całe swe emocje jak najbardziej dobre i pozytywne, i wziąć od nich też te same.
RB: Jeśli chodzi o zespół - skąd nazwa zespołu "za 10 dziesiąta"?
DB: A to było tak! Szukaliśmy nazwę zespołu i akurat wtedy ktoś spojrzał na zegarek, powiedział godzinę i taka nazwa pozostała. Powiedział ten pomysł.
RB: Czy wykonując utwory na scenie komuś je dedykujesz? czy masz utwór lub utwory, które dedykujesz komuś wyjątkowemu?
DB: Wiesz, jasne że tak.
RB: Dziękuję za wywiad i życzę dużo sukcesów.